Turyści łatwo wpadają w tę „pułapkę”. Rachunek będzie wyższy niż ceny
Promocyjny bilet do Włoch potrafi kosztować mniej niż przejazd pociągiem między polskimi miastami. Niski koszt podróży nie oznacza jednak równie taniego pobytu. Na miejscu na turystów czekają dodatkowe opłaty, które mogą znacząco podnieść końcowy rachunek – zarówno w hotelach, jak i restauracjach. To nawet od kilku do kilkudziesięciu euro dziennie – na tygodniowy wyjazd trzeba się więc wcześniej przygotować.
Podatek dla turystów jest obowiązkowy
We Włoszech największym zaskoczeniem dla wielu podróżnych jest podatek turystyczny. Jego wysokość ustalają lokalne władze, dlatego stawki różnią się nie tylko między regionami, ale nawet sąsiednimi miastami. Znaczenie ma również standard noclegu – im wyższa kategoria hotelu, tym wyższa opłata. W Mediolanie za noc w hotelu cztero- lub pięciogwiazdkowym trzeba doliczyć aż dziesięć euro od osoby, a w Wenecji nawet dwanaście euro. W Palermo stawki są dużo niższe – w przypadku najmu krótkoterminowego wynoszą 4 euro za osobę za noc. Warto pamiętać, że podatek nie zawsze jest uwzględniony w cenie widocznej podczas rezerwacji i często trzeba zapłacić go dopiero na miejscu. W tym celu dobrze jest mieć przy sobie odliczoną gotówkę. Trendy pokazują, że wysokość podatku oraz jego rozpowszechnienie we Włoszech w kolejnych latach będą rosły.
Nie wszyscy pamiętają o coperto
Tzw. coperto dla wprawionych turystów wydaje się oczywistością, jednak wielu nowych podróżnych odkrywających Włochy może nie wiedzieć o tej obowiązkowej opłacie w restauracjach i kawiarniach. Koszt nakrycia i obsługi przy stoliku zwykle wynosi od dwóch do trzech euro od osoby, choć w niektórych lokalach może sięgać nawet pięciu euro. Nie zapłacimy dodatkowo jedynie wtedy, gdy zamówienie zabierzemy na wynos lub wypijemy kawę przy barze.